Produkty polecane

Czy blondyni gotują lepiej?

Odpowiedź na to skomplikowane, bądź co bądź, pytanie, jest prosta. Najlepiej gotują łysi. Łysi naturalnie lub łysi z wyboru, czyli ogoleni.

 

Sami zapędziliśmy się w przysłowiowy kozi róg, gdyż nie wiemy, czy mamy odpowiedzieć na tytułowe pytanie, czy wyjaśnić kwestię łysego kucharza. Idąc za głosem instynktu, by zaspokoić ciekawość czytających, wyjaśnimy tylko zasadność samego tytułu. Łysych kucharzy zostawimy Państwa domyślności.

 

Otóż, zajmując się z upodobaniem kwestiami dotyczącymi przesądów związanych z człowiekiem, jego domem i gotowaniem, natrafiliśmy na głęboko zakorzeniony w kulturze problem koloru włosów i jego wpływu na życie oraz podejmowane decyzje. Dodatkowo – okazało się, że kolor włosów ma niebagatelny wpływ na to, jak dany człowiek jest postrzegany przez świat. Zainteresował nas problem, czy w takim razie blondyni gotują lepiej, niż rudzi? Czy świat woli kucharza o pszennych włosach od szatynów? Czy też chętniej dopuści do głosu płomiennogłowego eksperymentatora?

 

 

 

Blond włosy, według symboliki tkwiącej w odwiecznej zbiorowej świadomości, są symbolem solarnym. Ci, ze szczęśliwców, którym dane było urodzić się z jasnym włosami, uznawani byli za bohaterów słonecznych, towarzyszy bóstw, ludzi, którym siły wyższe sprzyjały w każdej życiowej sytuacji. Blond włosy symbolizują bogactwo, urodzaj, radość życia. Sięgając do starożytności, czy średniowiecza, łatwo znaleźć przykłady doskonałych rycerzy o blond włosach. Podobno i Achilles był blondynem.

 

Blondyni są szczerzy, radośni i witalni. Swoim optymizmem zarażają innych. Pewnie też doskonale gotują, z upodobaniem sięgając po zaawansowane technologicznie garnki.

 

Z kolei czarne włosy są symbolem egzotyki, odmienności – pojmowanych, oczywiście, pozytywnie. Czarne i ciemne włosy symbolizują moc, siłę, piękno. Czarnowłosy mężczyzna to obrońca, siłacz, człowiek elegancki, godny, wyrafinowany. Pewnie i jego kuchnia jest pełna zadziwiających smakosza subtelności. Trudno się dziwić, bo odkrywczy szatyn wykorzystuje tylko najbardziej zjawiskowe patelnie.

 

 

 

 

Gorzej mieli ci, którzy urodzili się rudymi. Tym bogowie, według licznych, a dziwacznych przekazów, nie sprzyjali, jako że rudzi służyli szatanowi, uważani byli za zawiązanych ze światem podziemnym, grzechem, przynosili pecha współplemieńcom, przyjaciołom (o ile ich mieli) i rodzinie. Nie darmo – Judasz był rudy. Ludzi o rudych włosach nie lubiło się tak bardzo, że istniało powszechne przekonanie, że pszczoły i osy żądlą tylko osoby o takim kolorze włosów.

Rudzi są też, wg powszechnych przesądów, emocjonalnie niezrównoważeni, szaleni i nieodpowiedzialni. Świadczy o tym, m.in. przykład Nerona, który w szale spalił Rzym.

 

Generalnie – urodzić się rudym znaczyło wedle zabobonnego myślenia tyle, co mieć potwornego pecha.

Od kuchni rudego gotującego pewnie należy trzymać się z daleka, bo trudno powiedzieć, co mu do głowy wpadnie i czy z pomidorowej nie zrobi pomidorowego sufleta.

 

Przesądy nie oszczędzały rudych ludzi przez całe wieki. Pytanie, jak wygląda to współcześnie – w sieciach największych restauracji, czy w telewizyjnych programach kulinarnych?

 

 

 

 

Myślenie mityczne swoją drogą, a praktyka XXI wieku… idzie w ślad za nim. Ze zgrozą stwierdziliśmy, że wśród gotujących na wizji nie spotkaliśmy ANI JEDNEGO rudego kucharza. Są blondyni, szatyni, bruneci. Ale rudych – ani na lekarstwo. Podobnie ma się rzecz w kuchniach znanych nam restauracji. Znamiennym jest, iż rudzi kucharze są w mniejszości i nadal pokutuje krzywdzące przekonanie, że coś z nimi nie tak. Rudowłosy gotujący powinien chyba ogolić głowę, by przerwać pokutujący przez tysiąclecia, irracjonalny tok myślenia.

 

Nasze mini-badania pokazały, że wśród gotujących „publicznie” – na wizji, w restauracjach, hotelach – dominują blondyni i bruneci trzymający w dłoniach ultraostre i markowe noże kuchenne. Ale który gotuje lepiej? Na to pytanie zapewne nie ma odpowiedzi. Mamy nadzieję, że kolor włosów nie wpływa na talent i pasję kulinarną! W przeciwnym wypadku należałoby przed wizytą w restauracji zakraść się do jej kuchni, by sporządzić profil kolorystyczno-psychologiczny gotującego. Gorzej, jeśli miałby na głowie czapkę, czy chustę, wtedy koniecznie trzeba by było szukać innej restauracji, a proces podglądania kucharza rozpoczynać od nowa.

 

Mamy swoje zdanie co do preferowanego przez świat wyobrażenia kucharza, ale go nie ujawnimy, by nie narazić się myślącym odmiennie od nas. Niemniej - wydaje nam się, że jednak ludzkość stawia na kucharza-blondyna.

 

Dział PR Grupy SmakProstoty.pl

Zdjęcia: Anolon, Silit

 

Akceptujemy platnosci.plUPS

Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.