Produkty polecane

Nóż na prezent ślubny - zabobon na kawałki krojony

Dziś obrazoburczo, złośliwie, z ironią i prześmiewczo. Czas najwyższy, według nas, rozprawić się z nonsensownym, bardzo zabawnym i archaicznym, a sięgającym myślenia mitycznego i gminnych przesądów zabobonem, który głosi, iż nie wolno wręczać noża jako prezentu ślubnego. Paradoks polega na tym, iż komplet dobrych noży kuchennych, które posłużą genialnie przez całe lata, kosztuje nawet paręnaście tysięcy złotych. W związku z tym - nie podejrzewamy, żeby współczesna, świadoma młoda para, nie ucieszyła się z takiego prezentu. Tym bardziej, że ręcznie kute noże kuchenne światowych marek pomagają, co zabawne, scalać związek. Ale o tym za moment. Teraz o nożu – mordercy przyszłych małżeństw. :)
 

 

 

 

 

Od lat z upodobaniem badamy dzieje przedmiotów, intrygują nas wiążące się z nimi wierzenia, przesądy i symbolika. Dziś o nożu, który jako prezent ślubny podobno nie może się sprawdzić. Dlaczego nóż jest tak „niebezpieczny” dla nowożeńców?
 

Sprawa jest banalnie prosta – nóż, z racji faktu, iż posiada ostrze i służy dzieleniu całości na części, w magiczny sposób – w bardzo zamierzchłych czasach – został utożsamiony z niszczycielem przyjaźni, destruktorem związku, rozrywającym miłość i zaufanie. Trzeba powiedzieć, iż tzw. „myślenie magiczne/mityczne” nie ma niczego wspólnego z racjonalizmem. I też do sytuacji życiowych nijak się odnosi. Niemniej – co niesłychane, do dziś nawet warunkuje ludzkie postępowanie, a często i całe życie. Temu właśnie zabawnemu sposobowi myślenia poświęciliśmy cykl artykułów dotyczących różnych domowych przesądów, zabobonów i lęków.
 

 

Wracając do noża. Mówi się, że jeśli wręczyć komuś nóż w prezencie, niszczy się tym samym łączącą obie strony relację! Zwracamy w takim razie uwagę wszystkim kupującym noże przyjaciołom, narzeczonym, małżonkom, albo mężom, czy żonom, chcącym zrobić niespodziankę „drugiej połowie”. Wraz z nożem przybywa do domu nieszczęście! :) Straszne, że XXI wiek nie jest wolny od takich archaiczny zabobonów.
Nóż, wg pierwotnych, a pokutujących do dziś wierzeń, przynosi nieszczęście nie tylko młodej parze. Skrzyżowany z widelcem nóż, leżący na stole po posiłku, zapowiada rychłą kłótnię. Zabawne jest, iż, według przesądów nie wolno ostrzyć noża po zachodzie słońca, gdyż ściągnie to do domu złodzieja. Albo, nie daj Bóg, wroga!
 

 

 

 

Noża bali się też mieszkańcy wsi. Zostawiony na stole nóż gwarantował, iż rano znajdzie się nieżywe zwierzę hodowlane, a nóż posłuży jego oprawieniu. Ciekawe, ilu gospodarzy ma na swoim koncie takie doświadczenie, które wspierałoby zabobon?
 

Z drugiej strony istnieją przesądy sugerujące, że nóż jednak może przynosić szczęście lub być zapowiedzią miłych wydarzeń. Jeśli nóż spadnie ze stołu i wbije się w podłogę, można się szykować na przyjęcie gości. Lepiej jeszcze, jeśli nóż upadnie na płasko. Wtedy powodzenie gwarantowane!

 

Od wieków, w wielu kulturach, nóż oznaczał ochronę przed złymi duchami. Dla zabezpieczenia dziecka przed przyszłym pechem wbijano nóż w wezgłowie kołyski. Co na to powiedzą współcześni rodzice, którzy oponują przeciw nożowi, jako prezentowi ślubnemu? Dlaczego przesąd związany z kołyską jest niedopuszczalny, a akceptuje się fakt, iż nóż nie może być podarunkiem dla nowożeńców? Zupełnie tego nie rozumiemy…
 

Kolejny przesąd dotyczący zbawczej mocy noża. Jeśli pojawiający się znikąd gwałtowny wiatr wzburzył liście, czy piach i pojawiały się wiry, w których, oczywiście, kryły się niewidzialne czarownice, trzeba było bez zastanowienia rzucić nożem w wir. Zapobiegało się w ten sposób czarom rzucanym przez wiedźmy.
 

 

Szanowni Państwo. W tym kontekście przekonanie, że nóż wręczony jako podarunek ślubny przyniesie nieszczęście, brzmi wielce podejrzanie, żeby nie powiedzieć – infantylnie. Równie nonsensowne są inne przesądy wiążące się ze ślubem. Niestety, jeszcze nie zdarzyło się, żeby litera R w miesiącu, w którym bierze się ślub, ułożyła szczęśliwe małżeństwo (ironizując – podpowiemy, że dobre skutki przynosi L!). Nie zanotowano w dziejach ludzkości, by bezmyślnie powielane rytuały dały radość parze ludzi, która wierzy, że związek ułoży się sam z siebie, bez ich najmniejszego wysiłku i starania.
 

Wniosek prosty: miesiąc z literą R + coś pożyczonego na sobie + coś starego na grzbiecie + tysiąc innych kwestii, o których nie mamy pojęcia, a które wyjaśnią uczynni konsultanci ślubni = SZCZĘŚLIWE MAŁŻEŃSTWO. Dlaczego, zapytamy, praktyka temu tak wyraziście i często przeczy?
 

 

 

 

Skoro nóż „zagraża przyszłemu związkowi”, trzeba zwrócić uwagę i na inne, poważne konsekwencje posiadania noża. Ludzie, którzy żyją ze sobą (w związku, czy bez niego), też noży nie powinni kupować, bo może im to ewidentnie zaszkodzić. Idąc dalej tym tropem – należy usunąć z kuchni wszystkie noże kuchenne, bo mogą zagrozić przyjaźni, miłości, związkowi i wzajemnemu wspieraniu w ciężkich życiowych sytuacjach. Jak zbadaliśmy w historii zabobonu – noże przecinają bliskość, szkodzą namiętności i uczuciu. Czyli – precz z nożami kuchennymi! Wracamy do czasów sprzed kamienia łupanego, który, o zgrozo, noże zapoczątkował. Od dziś, obawiając się mocy noża, rwiemy mięso zębami, a warzywa dzielimy na części palcami.
 

By zadać kłam istocie powyższego i polemizować z zakazem wręczania noży młodej parze, możemy – wtrącając wątek osobisty – stwierdzić, iż zaprzeczyliśmy swoim ślubem wszystkim ślubnym zabobonom, a na prezent zażyczyliśmy sobie właśnie doskonałe noże, które od lat są najdroższym i najbardziej prestiżowym sprzętem w naszej kuchni. I właśnie, o ironio, dzięki nożom, między innymi, nasze małżeństwo określane przez nas jako największa przygoda życia, jest tak udane. Razem gotujemy i razem kroimy. A doskonałe, ręcznie kute noże kuchenne stały się naszą wspólną pasją. Od noża wszystko się w kuchni zaczyna. A wspólne gotowanie łączy bardzo mocno i otwiera na chęć eksperymentowania, co przenosi się na jakość całego życia. Gotowanie i krojenie zbliżają i to bardzo. Niech nie wierzy, kto nie chce. Nota bene – gdyby młodej parze dać w prezencie ślubnym doskonałe, kute noże – mężczyzna – wbrew utartej opinii – chętniej przesiadywałby w kuchni, starając się zaimponować żonie swoimi pomysłami.
 

 

 

 

Wiemy, że nasze pisanie nie zmieni świadomości, że zabobon wygra ze słowem i z racjonalizmem. Niemniej – gdy spojrzeć na problem z dystansu, okazuje się, że wielu młodych małżonków, którzy nie zebrali się na odwagę, by noże sobie zażyczyć, zostało pozbawionych na wstępie wspólnego życia tego sprzętu najistotniejszego dla dobrego, zdrowego i niosącego radość gotowania.
 

Powiedzmy raz jeszcze – dobry zestaw noży, wart nawet kilka tysięcy złotych – to ciężki do uniesienia wydatek dla młodych ludzi, którzy zaczynają wyposażać dom od zera.
 

 

 

Ale – znając dobrze ludzką naturę – oczyma duszy widzimy tych przerażonych młodych małżonków, którzy otwierają paczkę z pięknie zapakowanymi, ręcznie kutymi nożami najsłynniejszych marek. Takiemu prezentowi, nawet za potężne pieniądze, towarzyszyć będzie jedno – zgroza i łzy panny młodej, która już widzi się porzuconą… A wszystko dlatego, że kiedyś, w bardzo, bardzo, bardzo zamierzchłych, przed-antycznych czasach, człowiek poczuł respekt do noża i przez tysiąclecia się go nie pozbył.

 

Nie bojący się noży, kochający kroić, przyjaźniący się ze sobą małżonkowie z dłuuuuuugim stażem, którzy noże na ślubny prezent sobie (wbrew sporemu, towarzyszącemu temu ryzyku :)) zażyczyli, będziemy polecać noże młodym parom, jako ten podarunek, który doskonale odciąży późniejsze domowe wydatki.

 

 

Dział PR Grupy SmakProstoty.pl

 Zdjęcia: Chroma, Güde, Tojiro, SmakProstoty.pl, www.sxc.hu

 

Akceptujemy platnosci.plUPS

Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.