Produkty powiązane

Pokaż wszystkie

Produkty polecane

Test żeliwnej patelni grillowej marki Skeppshult

Wreszcie, po latach używania doskonałej patelni grillowej szwedzkiej marki Skeppshult, wziąłem się za bary z wrodzonym i skutecznie karmionym lenistwem i opisałem swoje wrażenia łączące się z ukochaną patelnią. Przez lata całe przetestowałem wiele technologii i sprzętów kuchennych, aż znalazłem takie, które pozwalają mi skupić się wyłącznie na gotowaniu, a nie na tym, by przestrzegać z drżącym sercem spisu reguł dotyczących użytkowania i konserwacji naczyń. W tym mini-teście padnie wiele dobrych słów na temat żeliwnych patelni grillowych szwedzkiej marki Skeppshult.
 

Od lat testuję moją patelnię z linii Natural Selection i, co przyznaję z przyjemnością – Szwedzi wiedzieli, co robią. Patelnia jest nie do zabicia, po ponad sześciu latach (stan na 2014 rok) bardzo intensywnego użytkowania wygląda tak, jakby była całkiem nowa.

 

 

 

 

Słowo o firmie Skeppshult – szwedzka marka, założona w 1906 roku, skupiła się na produkcji naczyń – garnków, patelni, brytfann – z naturalnego żeliwa. Firma ta jest największym producentem żeliwa w Skandynawii. Produkty marki Skeppshult powstają z najprawdziwszego z prawdziwych żeliwa – z połączenia żelaza i węgla. Tu nie ma mowy o żadnych dodatkach, dostajemy żeliwo takie, jak wytapiano już setki, ba, nawet tysiące lat temu. Co z tego wynika? Gdy do żeliwa dodać różnego typu zanieczyszczonych domieszek, cała jego struktura osłabia się. Żeliwo żeliwu nie równe. Zdarza się słyszeć o pseudo-żeliwie, które, nie dość że lekkie (co niejako przeczy samej naturze żeliwa), na dodatek jest słabe i może pęknąć w trakcie użytkowania. W przypadku produktów Skeppshult do czegoś takiego na pewno nie dojdzie, bo producent zadbał, by cały proces produkcji – od wydobycia piasku na formy, po wytapianie samego żeliwa, jego szlifowanie, aż po pakowanie – przebiegał zgodnie z restrykcyjnymi regułami. Skeppshult osiągnął maestrię w tworzeniu ultra-ekologicznych naczyń z żeliwa.

 

Co zjawiskowe, wytworzenie jednej, np., patelni wydziela do atmosfery 1/100000 dwutlenku węgla, którą w ciągu dnia wydycha dorosły człowiek. To jest totalnie niesamowite. Za to, między innymi, można wielbić Skeppshulta. Nie dość, że jego produkty są trwałe, bardzo estetyczne, to jeszcze absolutnie zdrowe dla użytkownika i bezpieczne dla natury. Wielki plus dla producenta.
 

Kolejna ogromna zaleta produktów Skeppshult – w tym i mojej patelni grillowej. Kupując patelnie, czy garnki Skeppshult otrzymujemy od producenta 25 lat gwarancji na doskonałe, niezwykle mocarne, potężne naczynia nie zdarcia. To wszystko daje jednoznaczną informację, jak bardzo Skeppshult jest pewien swoich produktów.
 

Zdarzyło mi się spotkać wśród kochających gotowanie Klientów mojego sklepu takich, którzy już od ponad 20-tu lat korzystają z patelni Skeppshult i śmieją się, że patelnia znudzi się, nim skończy się jej fabryczna gwarancja. Coś w tym jest, choć ze znudzeniem polemizowałbym – bo każde smażenie na Skeppshulcie wywołuje dreszcz emocji.
 

 

 

 

Jak się grilluje na żeliwnej patelni Skeppshult? Zacznę od końca. Od smaku. Patelnia z naturalnego żeliwa intensyfikuje smak grillowanych mięs, ryb i warzyw. Tu mamy do czynienia ze smakiem dosadnym, można rzecz, pierwotnym, takim jednoznacznym, mocnym i radykalnym. Jeśli do grillowanego mięsa, ryb, czy warzyw dodać jakąkolwiek przyprawę, na pewno będzie ją można czuć na talerzu tak samo, jakbyśmy jej szczyptę nałożyli na czubek języka. To genialna sprawa – żeliwo nie dość, że nie zmienia smaku potrawy, dodatkowo podnosi jej aromat i wyrazistość do którejś potęgi. Dla mnie to plus ogromny, bo kocham różnorodne przyprawy. Minusem będzie to dla tych, którzy lubią potrawy subtelne i delikatne – tym grillującym polecam inne patelnie – np. z powłokami nieprzywierającymi.
 

Rozgrzewanie grillowej patelni Skeppshult to czysta, niczym nie zmącona frajda. Włącza się palnik i bez żadnych większych ceregieli po kilkudziesięciu sekundach wrzuca na gorącą patelnię mięso. W trakcie rozgrzewania smaruję patelnię pędzelkiem zamoczonym w oleju bądź oliwie. Taka potrzeba zachodzi tylko wtedy, gdy grilluję delikatne, mało tłuste gatunki mięs i ryb. Jeśli natomiast chcemy usmażyć klasyczne steki, z których wytopi się sporo tłuszczu, można położyć mięso na rozgrzaną patelnię. Tłuszcz jest zbędny, bo naturalne żeliwo Skeppshult impregnowane jest olejami, które zabezpieczają patelnię przed przywieraniem. W trakcie rozgrzewania żeliwa oleje, którymi patelnia grillowa jest nasączona, delikatnie nawilżają powierzchnię żeliwa. Super sprawa, wielki plus dla technologii Skeppshulta.

 

 

 

 

Warto powiedzieć, że nienasączone olejami żeliwo byłoby zbyt suche, by bezpiecznie i zdrowo na nim grillować. Patelnia momentalnie ścinałaby białko, wysuszała mięso i ryby w środku, a wysoka temperatura, zamiast grillować, spiekałaby skórkę, dając w efekcie gorzką i przesuszoną potrawę. Dzięki temu, że Skeppshult impregnuje swoje żeliwo naturalnymi olejami roślinnymi, można zawsze mieć pewność, że mięso wyjdzie doskonale. Wielki, kolejny, plus dla żeliwnej patelni grillowej. Sama o siebie dba w trakcie grillowania.
 

Kolejny plus – żeliwne patelnie Skeppshult doskonale szybko przewodzą ciepło i długo je akumulują. Stąd – po bardzo mocnym nagrzaniu patelni możemy bez obaw zmniejszyć płomień, czy moc palnika do minimum – patelnia sama dokończy dzieła. Gdyby coś takiego zrobić przy delikatnej patelni, np., z powłoką z krzemionki tytanowej, mięso będzie niedopieczone, albo i surowe.

 

 

 

 

I jeszcze jeden, gigantyczny plus, który cenią sobie wszyscy gotujący i smażący z pasją. Do Skeppshulta można podejść z każdego typu utensyliami. Nie straszne mu widelce do mięs, nie boi się stalowych łopatek. Na dobrą sprawę można by swobodnie przewracać mięso widłami, a patelnia jak była nienaruszona, tak i będzie. To o tyle ważne, że nie trzeba się zastanawiać, czy nie zarysuje się patelni, czy się jej nie zniszczy, albo nie przebije na wylot w szale gotowania. Niestety, takie zagrożenie niosą ze sobą różne techniczne powłoki, tworzone przez człowieka. Skeppshult jest niczym czołg w kuchni.
 

O grillowej patelni Skeppshult mogę mówić wyłącznie dobrze, bo jest sprzętem na całe lata, który nie zawodzi. Ale – żeby zachować obiektywizm, powiem o tym, co dla mnie nie jest najmniejszym problemem, ale dla tych, którzy rozważają zakup doskonałej patelni, może stanowić minus.
 

Kwestia podstawowa – patelnie z naturalnego żeliwa myje się wyłącznie czystą wodą, bez użycia detergentów. Gdyby umyć Skeppshulta w Ludwiku, Jacusiu, czy innym Pikusiu do mycia naczyń, będziemy przy następnym razie jedli rybę z bańkami, a po obiedzie będzie nam się odbijało chemiczną cytryną. Naturalne żeliwo wchłania detergenty, stąd wara z nim od płynów i zmywarek. Dla wielu będzie to minusem, ale takie są właściwości naturalnego żeliwa. Z nimi się nie dyskutuje.
 

 

 

 

Kolejny minus-nie-minus. O patelnie z naturalnego żeliwa trzeba umieć odpowiednio dbać. Dla kogoś, kto szczerze kocha gotować, te kilkanaście minut w miesiącu to najmniejszy problem i żadne wyzwanie. Niemniej – innym może się to wydać uciążliwe. Co należy robić z prawdziwym żeliwem najwyższej próby? Zaraz po umyciu czystą, bieżącą wodą (trzeba też pamiętać, by nie myć Skeppshulta w stojącej wodzie, bo to nieestetyczne), patelnie, garnki itp. należy wysuszyć i przetrzeć ich wnętrze ręcznikiem nasączonym zwykłym olejem jadalnym, czy oliwą. W przypadku tak konserwowanej patelni zawarte w żeliwie żelazo nie będzie się utleniać, a na powierzchni patelni nie będą pojawiały się plamki rdzy.
Czyli – w skrócie – myjemy czystą wodą, suszymy, przecieramy olejem. Wstawiamy do półki. Tyle, jeśli chodzi o podstawowe zasady używania.
 

Niestety, co jest sporym minusem dla tych, którzy żeliwa nie mieli, patelnie i garnki Skeppshult wymagają jeszcze dwóch dodatkowych zabiegów, by służyły całe dekady. Od czasu do czasu, gdy patelnia jest sucha, gdy oleje, którymi była impregnowana wypłukały się i potrawy zaczynają lekko przywierać, należy uprażyć na niej sól. Prażona na malutkim ogniu przez kilka, kilkanaście minut sól kuchenna powoduje, że żeliwo staje się mniej podatne na przywieranie. Ten proces przeprowadza się raz na parę miesięcy. Trwa do 15 minut. Niemniej – trzeba poświęcić nieco czasu dla swojej patelni.
 

I druga kwestia – też może wydawać się minusem. Przez długotrwałe użytkowanie patelni Skeppshult oleje, którymi impregnowane jest żeliwo, wypłukują się, a sama patelnia traci antracytowo-czarną barwę, a staje się tytanowo-szara (to naturalny kolor żeliwa). Znaczy to tyle, że nadszedł czas na tzw. głęboką konserwację olejem. W takim wypadku do ¾ wysokości naczynia wlewa się nawet najtańszy olej rzepakowy i przez kilkanaście minut podgrzewa się go na bardzo wolnym ogniu w dobrze wentylowanym pomieszczeniu. Warto wtedy otworzyć okno. Olej, który powoli będzie gotował się na paleni, wchłonie się częściowo w żeliwo, które na powrót zyska swoje właściwości – będzie się na nim grillowało, czy smażyło identycznie, jak to miało miejsce w przypadku całkiem nowej patelni.
 

 

 

 

Ten sam proces można przeprowadzić w piekarniku (tutaj nie wlewamy dużej ilości oleju, ale smarujemy mocno patelnię i wygrzewamy ją przez chwilę w temperaturze 180-220 stopni; też trzeba pamiętać o włączeniu termoobiegu i otwarciu okna). Tu nie sprawdzi się patelnia z linii Natural Selection, jako że drewniany uchwyt patelni nie nadaje się do nagrzewania go w piekarniku. Sam proces wygrzewania patelni w piekarniku zalecam nieco bardziej zaawansowanym gotującym, by nie była konieczna konfrontacja ze strażakami.
 

I jeszcze jeden minus-nie-minus. Jeśli czytający mój artykuł jest sporych rozmiarów facetem, albo silną, energiczną kobietą, nie przestraszy go masa patelni Skeppshult. Bo one ważą bardzo, bardzo dużo. Np. – moja patelnia grillowa waży, bagatela, 3 kilogramy. Problem pojawia się, gdy moja niewielka żona usiłuje wyjąć Skeppshulta z półki. Mam wtedy spory ubaw, bo patelnia zamiata nią po kuchni. Jest na Śląsku takie prześmieszne słowo, które doskonale oddaje zmagania żony z patelnią – patelnia „smyczy” żoną po kuchni. Żona upiera się, że w końcu sobie ze Skeppshultem poradzi, więc bierze na siebie zadanie wyjmowania jej z półki.
 

Ludzie o drobnej budowie ciała nie mają ze Skeppshultem większych szans. To naczynia dla Wikingów – albo ma się przysłowiową parę, by żeliwo na kuchni osadzić, by je potem przenieść do zlewu, albo się jej nie ma.
Z ciężarem żeliwnych patelni Skeppshult łączy się jednak zasadniczy plus – kiedy patelnia stanie na kuchence, ludzka i boska siła jej nie ruszą. To jest bardzo bezpieczne, bo nawet trącona ledwie się przesunie, nie spadnie i nikogo nie poparzy. Z drugiej strony, trzeba pamiętać, by nie zabierać z kuchenki rozgrzanego Skeppshulta.
 

Kolejnym minusem na pewno jest właściwość żeliwa jako takiego, które nie znosi szoku termicznego. Nie wolno zalewać gorącej patelni zimną wodą. To skutkować może nawet pęknięciem żeliwa. Trzeba też pamiętać, że na żeliwie nie można niczego w lodówce przechowywać, bo potrwa wejdzie w reakcję chemiczną z żelazem i zyska obrzydliwy, metaliczny posmak, a samo żeliwo zardzewieje i będzie trzeba mocno nastarać się, by doprowadzić je do stanu używalności. Tyle o wadach, o ile w ogóle można o wadach tu mówić. Taka jest natura patelni z prawdziwego żeliwa. Wymagają dbałości i pielęgnacji, ale dekadami za to odwdzięczają się genialnymi smakami, niebywałąa trwałością i zawsze doskonałą jakością.

 

 

Wszystkich, których intryguje zjawisko żeliwa w kuchni, zapraszamy po więcej informacji do naszego specjalistycznego sklepu www.zeliwnenaczynia.pl.

 

 

 

Krystian Wawrzyczek – specjalista z zakresu żywienia, technik i technologii kulinarnych,

dumny posiadacz grillowej patelni Skeppshult

www.smakprostoty.pl

Zdjęcia: Skeppshult

 

Akceptujemy platnosci.plUPS

Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.