Produkty powiązane

Pokaż wszystkie

Produkty polecane

Młynki do mielenia soli - zdrowa alternatywa

O zagrożeniach wynikających z przesalania potraw, o właściwościach soli i dobrodziejstwach młynków do mielenia przypraw pisze dyplomowany specjalista z zakresu żywienia, technik i technologii kulinarnych, właściciel sklepu www.smakprostoty.plKrystian Wawrzyczek

 

Problem stary, jak sam świat – czy to, co się je, wpływa na zdrowie, dobre życie i funkcjonowanie organizmu? Ktoś świadomy kwestii nie będzie nawet podejmował dyskusji na ten temat, gdyż wie, że pożywienie i sposób jego przyrządzania ma ogromny, jeśli nie kluczowy wpływ na zdrowie. Ci, którzy dobrze jedzą, dbają o swój komfort psychiczny i fizyczny, nie chorują zasadniczo wcale. Dożywają długich, lat nie znając nawet przeziębień, czy katarów, nie wspominając o poważniejszych schorzeniach. Jak dojść do tak pożądanego stanu? Jedną z metod jest logiczne, wyważone i świadome używanie soli. Soli koniecznie mielonej w młynkach do przypraw. Nie zaś tej kupowanej już przetworzonej, w sypkiej, często przypominającej pył konsystencji.
 

Solenie potraw za pomocą młynków do przypraw jest zdrowsze

 

Żeby uzasadnić, dlaczego w każdym domu powinien stać na blacie kuchennym i stole w jadalni młynek do przypraw, nie zaś solniczka, słów nieco o zagrożeniach wynikający z nadużywania zmodyfikowanej soli.
 

Zdaję sobie sprawę, że ci, którzy ulegają presji pospiesznego tempa życia i codzienności, zmniejszającej radykalnie czas na przygotowywanie domowych posiłków, niechętnie się ze mną zgodzą. Niemniej – ryzykują własnym zdrowiem i życiem, nadużywając soli, jadając poza domem – w fast food’ach, czy oszukując głód chipsami, paluszkami itp. zawierającymi dużą ilość soli przekąskami.
 

Najnowsze badania z 2011 roku, prowadzone przez Światową Organizację Zdrowia (WHO), pokazały, że Polacy używają ponad trzykrotnie więcej soli, niż jest to zalecane. Sięgają po nadmierne ilości produktów wieloskładnikowych – musztard, keczupów, fabrycznie przygotowanych sosów kanapkowych itp., które zawierają gigantyczne wręcz ilości soli, funkcjonującej jako konserwant tych produktów. Polacy (o zgrozo – już też dzieci i młodzież) pochłaniają ogromne ilości chipsów, paluszków, słonych zakąsek, jadają sztuczne posiłki – typu zupy instant i chętnie stołują się w fast food’ach. Dodając do tego nerwy, stresy i zupełnie irracjonalny, sztucznie napędzany pośpiech, trudno się dziwić, że trzydziestokilkulatek pod dwóch zawałach przestał być już ewenementem.
 

 

 

Z solą trzeba uważać - młynki do soli pozwalają ograniczyć jej spożycie

 

 

Przesadnie solone, czy bardzo słone potrawy skutecznie przysługują się zawałom, co podkreślają lekarze i badacze problemu. Nie dość na tym, nadmierna ilość soli jest odpowiedzialna za szereg chorób – prowadzi do nadciśnienia tętniczego, kłopotów z nerkami, a jej maksymalne dawki, tzw. bomby solne, mogą wręcz doprowadzić do udaru mózgu, czy nowotworu żołądka. Nadużywana sól szkodzi też nerkom – naturalnemu i jedynemu tak potężnemu filtrowi znajdującemu się w ludzkim organizmie. Sól zatrzymuje w organizmie wodę, co powoduje zachwianie jego bilansu wodnego. Ilość płynów pobranych musi równać się ilości płynów wydalanych w pocie, czy moczu i kale. Jeśli woda jest (m.in. przez sól) zatrzymywana w organizmie, narządy wewnętrzne obrzmiewają i po czasie przestają właściwie funkcjonować. Przykładem jest serce, które zbyt obciążone nadmiarem wody w organizmie, traci wydolność. Pojawiają się uderzenia gorąca, palpitacje, migotanie przedsionków, arytmia. W konsekwencji, często, niestety, zawał.
 

Te informacje są powszechnie dostępne, komentowane przez naukowców, dietetyków, lekarzy, żywieniowców - sól, obok cukru i białej mąki, zwana jest białą śmiercią. To wszystko tłumaczy.

 

 

Młynki do przypraw - inżynieria niepospolitego smaku

 

 

I jeszcze informacja z punktu widzenia żywieniowca – informacja o tym, czego robić w trakcie gotowania nie wolno. Utarło się, że do wrzątku wrzuca się kostkę rosołową (która sama z siebie jest bardzo słona), po czym w ruch wprawia się solniczkę lub, nie daj Bóg, łyżkę stołową, sypiąc sól bez opamiętania. Wygotowana sól traci smak, niemniej – solą w wywarze zostaje, czyli wpływ na organizm, tak czy tak, mieć będzie. Skoro zupa przestała być, w pojęciu gotującego słona, dosala się ją ponownie jeszcze na finale gotowania. A przed jedzącym stawia się na stole solniczkę, żeby „doprawił” sobie obiad. Jeśli jedzący cierpi na daltonizm smakowy (o nim za moment), doda do jedzenia taką ilość soli, która zabiłaby każdego normalnie stosującego tę przyprawę. Co robić? Solić raz, pod koniec gotowania. Nie dosalać potraw na talerzu. A przede wszystkim – używać młynków do soli lub zastępować sól, korzystając z dobrodziejstw wielu, wielu dostępnych już w Polsce przypraw – tymianku, oregano, ziół prowansalskich, curry, imbiru itp.
 

 

Daltonizm smakowy to przypadłość gigantycznej ilości fatalnie jedzących. Sprawdza się go specjalnymi testami, bez których przejścia żaden szanujący swoją profesję kucharz nie będzie gotował. Daltonizm smakowy polega na nieumiejętności odróżnienia od siebie i rozpoznania natężenia słodkich, słonych, gorzkich i kwaśnych smaków. Cierpią nań palacze i osoby nadużywające soli, cukru, pieprzu, czy innych drażniących kubki smakowe przypraw. Czyli ktoś, kto codziennie przesala, nie poczuje, gdy w zupie, mięsie, czy ziemniakach będzie duża ilość soli. Doda jej ponownie, by wzmocnić smak potrawy. Tym samym robi sobie coraz większą krzywdę. I tak do czasu, gdy – albo dopadną go choroby, albo zda sobie sprawę, co robi i zamieni solniczkę na młynek mielący kryształki soli kamiennej.

 

 

Co daje młynek do soli? Dlaczego warto używać młynków do soli, zamiast solniczek?

 

Każdy, kto poważnie traktuje gotowanie, kto jest świadom jego wpływu na zdrowie, używa młynka z, najlepiej, ceramicznym mechanizmem mielącym. Dzięki stosowaniu młynków do soli użytkownik tego niemłodego już wynalazku pozna prawdziwy smak tej przyprawy. Sól świeżo zmielona smakuje zupełnie inaczej niż ta, która jest rozdrabiana w warzelniach. Jest wyrazistsza, bogatsza w aromat i składniki odżywcze, które uaktywniają się dopiero w chwili kontaktu z gotowanymi potrawami. Sól kamienna bardzo powoli traci składniki odżywcze, wolniej się utlenia, niż przemielona sól kupowana w woreczkach.
Dumni posiadacze dobrych młynków do soli zmieniają radykalnie sposób myślenia o niej. Szukają świadomie wiele lepszych gatunków soli, które można już dostać w Polsce, nawet, co cieszy, w hipermarketach. Sól w kryształkach to z reguły sól morska bądź kopalna, kamienna. Te gatunki soli zawierają wiele więcej jodu, są tym samym zdrowsze. Co niesamowite – taka sól jest bardziej słona niż sól już przetworzona, więc dodaje się jej wiele mniej do jedzenia, co jest zgodne z zaleceniami żywieniowców, lekarzy, dietetyków i Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).
 

 

 

Zmniejszenie ilości soli w codziennej diecie pozwala wydajniej dbać o zdrowie

 

 

Taka sól jest droga – z tym należy się liczyć. Pół kilograma kosztuje nawet do 20 zł. Ale nie ma co zważać na cenę, jeśli chodzi o zdrowie i życie swoje i najbliższych.
 

I jeszcze jedna kwestia dotycząca samego przyprawiania solą – sól kamienną dodaje się do potrawy pod koniec gotowania.
 

 

Teraz poruszmy kwestię młynków do soli. Na rynku jest bardzo wiele młynków, często nawet niezwykle tanich. Wypróbowałem, by być sprawiedliwym, kilkanaście różnych tańszych i drogich młynków. Cena, niestety, robi swoje. Tani młynek ma tę jedną podstawową wadę, że działa jakiś tydzień. Potem mechanizm mielący ściera się i zamiast młynka ma się większą (i tak marnie działającą) solniczkę. A jeśli nawet jakimś cudem mieli sól, nade wszystko ją miażdży, czyli sprowadza do poziomu soli kupowanej za złotówkę. Szkoda dla takiego słabej jakości urządzenia dobrej soli, bo zniszczy jej zalety. Tu sól się przegrzewa w trakcie „mielenia”, bo tarcze ścierne zrobione są z reguły z dość podłego gatunku materiału. Nie wolno wierzyć, że w młynku za 19,90 zł znajduje się ceramiczny mechanizm mielący. To najdroższa w produkcji i najważniejsza część młynka. Z jej właśnie powodu młynki wyposażone w prawdziwy ceramiczny mechanizm mielący kosztują sporo (nawet kilkaset złotych za sztukę). By wyjaśnić istotę wysokiej ceny mechanizmu ceramicznego, posłużę się analogią zaczerpniętą ze świata motoryzacji. Luksusowe samochody sportowe wyposażane są w opcji dodatkowej w hamulce ceramiczne, które kosztują, nawet, do stu tysięcy złotych! Widzą Państwo, jak droga jest ceramika i dlaczego maleńki mechanizm mielący młynka ma prawo podnosić cenę samego urządzenia.
 

  

Jeśli szukać dobrego, sprawdzonego młynka na całe lata, trzeba sięgać po młynki najsłynniejszych światowych producentów. Wśród nich wiedzie na pewno prym niemiecka marka Cerafino i jej perfekcyjne, bardzo luksusowe, sygnowane nazwiskiem kucharza stulecia – Eckarta Witzigmanna - młynki do soli i pieprzu, które posiadają aż 50 lat gwarancji na swój ceramiczny mechanizm mielący.
 

Mogę, jako testujący sprzedawany w moim sklepie sprzęt, polecić równie gorąco młynki duńskich marek. Dla firmy Menu dwaj architekci z grupy Norm zaprojektowani ciekawe w formie młynki-butelki. Wykonano je z tworzywa i drewna. Duński Stelton, marka o wielkiej renomie, oferuje dwa typy młynków – nowoczesne, designerskie młynki z tworzywa, dzieło Jakob’a Wagner’a i kultowe, stalowe młynki do soli i pieprzu pochodzące z luksusowej serii AJ Cylinda Line, zaprojektowane w 1967 roku przez legendarnego projektanta – Arne Jacobsen’a.
 

Jeśli ktoś życzy sobie móc kontrolować ilość soli, która pozostała w młynku, może zaopatrzyć się w wytworne, szklane młynki z linii Grand Cru, duńskiej marki Rosendahl lub stworzone z akrylu włoskie młynki Bugatti z kolorowej linii Glamour.
 

 

Na rynku jest wiele odmian młynków - niektóre mają akrylowe korpusy, jak te, marki Bugatti

 

 

I jeszcze propozycja dla ceniących formy radykalne i mocne – żeliwne młynki szwedzkiej marki Skeppshult. Tu kilka odsłon – żeliwo łączy się z drewnem, silikonem i naturalnym korkiem.
 

Rzecz jasna, wszystkie opisane młynki posiadają prawdziwy, ceramiczny mechanizm mielący. Czyli taki, który nie miażdży i nie niszczy struktury kryształków soli. Kolejna zaleta młynków projektowanych przez najsłynniejszych designerów i mistrzów kuchni to nietuzinkowa forma i wyjątkowa jakość potwierdzana certyfikatami, nagrodami, wyróżnieniami i zadowoleniem całych pokoleń klientów.
 

I na koniec słowo o magii młynków do przypraw. Poza tym, że są piękne, doskonale leżą w dłoni, wydzielają uwodzicielski zapach świeżo mielonej soli, nie sposób nie wspomnieć o tym, co czaruje – chrupiąco-poskrzypującym, pełnym niepospolitego ciepła i nieopisanej przytulności dźwięku, który młynek wydaje przy mieleniu. Chrobocze tak uroczo, że chciałoby się mielić i mielić. Ale rozsądek podpowiada, żeby się opanować i nie przesadzić z solą.

 

 

 

Krystian Wawrzyczek - dyplomowany specjalista z zakresu żywienia, technik i technologii kulinarnych
właściciel sklepu www.smakprostoty.pl
Zdjęcia: Bugatti, Menu, Rosendahl, Skeppshult, Stelton

 

Akceptujemy platnosci.plUPS

Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.